System do zarządzania zleceniami – co powinien obejmować, żeby naprawdę pomagał firmie?

Poradnik

Dobry system do zarządzania zleceniami nie powinien kończyć się na liście zadań. Powinien łączyć cały przebieg realizacji – od zapytania klienta, przez dokumenty, terminy i pracę zespołu, aż po koszty, rozliczenie i raportowanie.

Proces realizacji zlecenia w fabryce materacy z dokumentacją, materiałami i etapami produkcji

W wielu firmach zlecenie nie jest jednym wpisem w systemie. Zaczyna się od zapytania klienta albo oferty. Później pojawiają się ustalenia, dokumenty, zadania, terminy, materiały, produkcja, dostawa, poprawki i rozliczenie.

Jeśli każda z tych rzeczy znajduje się gdzie indziej, zlecenie szybko przestaje być procesem, a zaczyna być zbiorem informacji rozsianych po mailach, arkuszach, komunikatorach i kilku programach.

Dlatego dobry system do zarządzania zleceniami nie powinien służyć wyłącznie do zapisywania numeru zlecenia i jego statusu. Powinien odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytania: co dokładnie mamy zrobić, kto za to odpowiada, na jakim etapie jesteśmy, czego brakuje, ile nas to kosztuje i czy termin nadal jest realny?

Sam rejestr zleceń to za mało

W najprostszym rozwiązaniu każde zlecenie ma numer, klienta, datę, status i krótki opis. Na początku może to wystarczyć. Problem pojawia się wtedy, gdy firma rośnie i jedno zlecenie zaczyna angażować kilka osób albo działów.

Handlowiec przekazuje ustalenia. Ktoś przygotowuje dokumentację. Produkcja realizuje zamówienie. Magazyn kompletuje materiały. Logistyka planuje dostawę. Księgowość czeka na informację, że można wystawić dokument. Wtedy samo pole „status: w realizacji” mówi bardzo niewiele.

Dobry system powinien pokazywać nie tylko, czy zlecenie trwa, ale też co dokładnie dzieje się w jego ramach.

Zlecenie powinno zaczynać się od klienta i jego ustaleń

Jednym z najczęstszych problemów jest utrata kontekstu. Zlecenie pojawia się w systemie, ale ważne ustalenia nadal pozostają w skrzynce mailowej handlowca albo w jego notatkach.

Dlatego system powinien pozwalać powiązać zlecenie z klientem i zachować informacje potrzebne do realizacji – dane klienta, osoby kontaktowe, ustalony zakres, ofertę, dodatkowe uzgodnienia, termin, dokumenty i załączniki oraz historię najważniejszych zmian, w jednym miejscu. Dzięki temu osoba przejmująca realizację nie musi odtwarzać całej historii od początku.

Jedno zlecenie może składać się z wielu etapów

Rzadko kiedy zlecenie przechodzi po prostu ze statusu „nowe” do „zakończone”. Częściej wygląda to mniej więcej tak: zapytanie → oferta → akceptacja → przygotowanie → realizacja → kontrola → dostawa → rozliczenie. W firmie produkcyjnej etapów może być jeszcze więcej.

Dlatego system powinien pozwalać odwzorować rzeczywisty przebieg pracy, a nie wymuszać jeden sztywny schemat dla wszystkich firm. To szczególnie ważne tam, gdzie różne rodzaje zleceń przebiegają inaczej – proste zamówienie może wymagać trzech kroków, a duża realizacja projektowa kilkunastu. Dobry system powinien obsłużyć oba przypadki bez dokładania niepotrzebnej biurokracji.

Status powinien coś uruchamiać, a nie tylko zmieniać kolor

Statusy są przydatne dopiero wtedy, gdy mają znaczenie operacyjne. Zmiana statusu może na przykład utworzyć zadanie dla kolejnej osoby, wysłać powiadomienie, ustawić termin następnego etapu, wygenerować dokument, przekazać dane do innego działu, uruchomić automatyzację albo oznaczyć zlecenie jako gotowe do rozliczenia.

Wtedy status nie jest tylko etykietą – staje się elementem procesu. To duża różnica między zwykłym rejestrem zleceń a systemem, który rzeczywiście pomaga firmie pracować.

Każdy powinien wiedzieć, za co odpowiada

Zlecenie może mieć jednego opiekuna, ale jego realizacja zwykle angażuje kilka osób. Dlatego system powinien pozwalać jasno wskazać, kto odpowiada za całe zlecenie, kto wykonuje konkretny etap, jakie zadanie ma do wykonania, do kiedy i co musi wydarzyć się wcześniej.

Pracownik nie powinien codziennie przeglądać całej listy zleceń i zastanawiać się, które z nich dotyczą właśnie jego. Powinien widzieć przede wszystkim, co ma teraz zrobić i jaki jest termin.

Zadania powinny być częścią zlecenia

Osobny program do zadań może być bardzo dobrym narzędziem. Problem zaczyna się wtedy, gdy zadania tracą powiązanie z tym, czego dotyczą. „Przygotować dokumentację do piątku” brzmi jasno tylko dla osoby, która dokładnie pamięta kontekst. Po kilku tygodniach może już nie być oczywiste, dla którego klienta, dla którego zlecenia, w jakiej wersji i na podstawie jakich ustaleń.

Dlatego zadania powinny być przypięte do konkretnego zlecenia i korzystać z jego danych. Wtedy cała historia realizacji pozostaje w jednym miejscu.

Dokumenty nie powinny żyć osobnym życiem

W wielu firmach dokumentacja wygląda mniej więcej tak: część plików jest na dysku sieciowym, część w mailach, część na komputerach pracowników, a część w folderze nazwanym „OSTATECZNA_WERSJA_3″. Dopóki firma ma niewiele zleceń, da się nad tym zapanować. Przy większej liczbie realizacji zaczynają pojawiać się pomyłki i problemy z odnalezieniem właściwej wersji.

System do zarządzania zleceniami powinien pozwalać powiązać dokumenty bezpośrednio ze zleceniem. Nie oznacza to, że wszystkie pliki koniecznie muszą być fizycznie przechowywane w jednym programie – ważne jest przede wszystkim to, żeby użytkownik wiedział, gdzie znajduje się właściwa dokumentacja i której realizacji dotyczy.

Terminy trzeba kontrolować wcześniej niż w dniu opóźnienia

Informacja, że zlecenie jest opóźnione, jest potrzebna, ale pojawia się za późno. Znacznie większą wartość daje system, który pozwala wcześniej zauważyć, że termin jest zagrożony.

Przykład: wysyłka ma nastąpić w piątek, przed nią potrzebna jest kontrola jakości w czwartek, produkcja musi zakończyć się w środę, a materiały powinny być dostępne najpóźniej we wtorek. Jeśli we wtorek rano nadal ich nie ma, system powinien pomóc wychwycić problem właśnie wtedy – nie dopiero w piątek. Dlatego kontrola terminów powinna obejmować nie tylko termin końcowy, ale też kluczowe etapy po drodze.

System powinien pokazywać, co blokuje zlecenie

Samo pytanie „na jakim etapie jest zlecenie?” nie zawsze wystarcza. Czasem ważniejsze jest, dlaczego ono nie idzie dalej. Może brakować decyzji klienta, materiału, dokumentacji, akceptacji, płatności, pracy konkretnej osoby albo dostawy od podwykonawcy.

Jeśli system pozwala oznaczać takie blokady, kierownik nie musi odkrywać ich dopiero podczas rozmowy z zespołem – może wcześniej zobaczyć, które realizacje wymagają reakcji.

Koszt zlecenia powinien być widoczny jeszcze przed końcem

Wiele firm zna przychód ze zlecenia. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, ile naprawdę kosztowała jego realizacja. Na koszt mogą składać się materiały, praca ludzi, usługi zewnętrzne, transport, zakupy dodatkowe, poprawki i inne koszty przypisane do realizacji.

Jeśli te dane są rozproszone, rentowność zlecenia poznajemy dopiero długo po jego zakończeniu albo nie znamy jej wcale. Dobry system powinien pozwalać przypisywać koszty do konkretnego zlecenia i porównywać je z planem albo wartością sprzedaży. Nie każda firma potrzebuje od razu rozbudowanego controllingu, ale sama możliwość odpowiedzi na pytanie „czy to zlecenie nadal nam się opłaca?” jest niezwykle cenna.

Informacje nie powinny być przepisywane kilka razy

To jeden z najlepszych testów jakości procesu. Jeśli dane klienta zostały wpisane do oferty, później ręcznie do zlecenia, następnie do dokumentu produkcyjnego, później do arkusza magazynu i jeszcze raz do dokumentu wysyłkowego, coś można uprościć. Każde ręczne przepisywanie danych zabiera czas, zwiększa ryzyko pomyłki i powoduje powstawanie kilku wersji tej samej informacji.

System powinien wykorzystywać dane, które już posiada. Informacja wprowadzona raz powinna być dostępna w kolejnych etapach tam, gdzie jest potrzebna.

Integracje powinny usuwać pracę, a nie ją dodawać

Nie każda firma potrzebuje jednego ogromnego systemu obejmującego wszystko. Czasem znacznie rozsądniej połączyć kilka dobrych narzędzi. System do zarządzania zleceniami może wymieniać dane między innymi z księgowością, magazynem, sklepem internetowym, pocztą, systemem produkcyjnym, kurierami czy systemami klientów lub dostawców.

Najważniejsza zasada jest prosta: integracja powinna ograniczać ręczne przepisywanie informacji. Jeśli pracownik nadal kopiuje dane z jednego programu do drugiego, integracją pozostaje człowiek.

Kierownik potrzebuje innego widoku niż pracownik

Pracownik powinien wiedzieć: co mam zrobić?

Kierownik: co się opóźnia i gdzie jest problem?

Handlowiec: co dzieje się ze zleceniem mojego klienta?

Zarząd: ile realizujemy, ile zarabiamy i gdzie tracimy czas?

Dlatego jeden ekran dla wszystkich rzadko jest dobrym rozwiązaniem. System powinien pozwalać pokazywać informacje odpowiednio do roli użytkownika. Im mniej niepotrzebnych danych widzi dana osoba, tym łatwiejsza jest jej codzienna praca.

Raporty powinny odpowiadać na realne pytania

Raport nie ma wartości tylko dlatego, że zawiera dużo wykresów. Ważniejsze jest, czy odpowiada na pytanie potrzebne do podjęcia decyzji, na przykład:

  • ile zleceń jest obecnie w realizacji?
  • które są opóźnione, a które mogą się opóźnić?
  • ile zleceń zakończyliśmy w tym miesiącu i jaki jest średni czas realizacji?
  • które etapy najczęściej powodują przestoje?
  • które zlecenia są rentowne?
  • gdzie pojawia się najwięcej poprawek?

Dobry system daje dostęp do takich informacji bez konieczności ręcznego przygotowywania zestawienia za każdym razem.

Nie każda firma potrzebuje takiego samego systemu

To bardzo ważne. System do zarządzania zleceniami w firmie wykonującej stalowe ogrodzenia może działać inaczej niż w agencji, serwisie technicznym czy firmie montażowej. Inne będą etapy realizacji, dokumenty, role, terminy, koszty, sposoby rozliczenia i raporty.

Dlatego przy wyborze rozwiązania nie warto patrzeć wyłącznie na liczbę dostępnych funkcji. Znacznie ważniejsze jest, czy system potrafi odwzorować sposób, w jaki naprawdę działa firma.

Gotowy system czy rozwiązanie dopasowane?

Jeśli proces jest prosty i podobny do tego, jak działa wiele innych firm, gotowy system może w zupełności wystarczyć. Jeśli jednak zlecenie przechodzi przez charakterystyczny dla firmy proces, angażuje wiele działów, ma własne reguły i integracje, zbyt sztywne rozwiązanie może szybko stać się kolejnym miejscem, które trzeba obchodzić.

Wtedy warto rozważyć system bardziej elastyczny albo rozwiązanie dopasowane do procesu. Szerzej opisujemy to w materiale „Oprogramowanie na zamówienie czy gotowy system?„.

Jak sprawdzić, czy obecne zarządzanie zleceniami zaczyna być problemem?

Kilka sygnałów pojawia się bardzo często:

  • informacja o statusie zlecenia znajduje się głównie „w głowie” konkretnej osoby;
  • klient dzwoni, a pracownik musi pytać kilka osób, żeby ustalić, co się dzieje;
  • te same dane są przepisywane między programami;
  • dokumentów trzeba szukać w mailach i folderach;
  • opóźnienie staje się widoczne dopiero wtedy, gdy termin już minął;
  • trudno policzyć koszt konkretnej realizacji;
  • zespół korzysta z kilku arkuszy, które zawierają częściowo te same informacje.

Jeśli takie sytuacje zdarzają się regularnie, problemem często nie jest brak kolejnego arkusza. Problemem jest brak jednego miejsca, które łączy cały przebieg zlecenia.

Od czego zacząć porządkowanie?

Nie od wyboru programu. Najpierw warto przejść przez jeden rzeczywisty przykład zlecenia – od pierwszego kontaktu z klientem aż do rozliczenia – i spisać, jakie etapy występują, kto bierze w nich udział, jakie informacje są potrzebne, jakie dokumenty powstają, gdzie są terminy, gdzie dane są przepisywane i gdzie najczęściej pojawia się opóźnienie.

Dopiero wtedy można rozsądnie ocenić, czego naprawdę potrzebujemy od systemu. Jeśli chcesz zacząć od samego procesu, opisaliśmy go szerzej w artykule „Jak zarządzać zleceniem od zapytania klienta do rozliczenia?„.

Jak podchodzimy do zarządzania zleceniami w NSF?

Nie zaczynamy od listy modułów. Najpierw chcemy zobaczyć, jak zlecenie rzeczywiście przechodzi przez firmę – kto je tworzy, co dzieje się po akceptacji klienta, kto przejmuje realizację, jak powstają zadania, gdzie znajdują się dokumenty, kiedy potrzebna jest informacja z magazynu, produkcji lub księgowości i które czynności są dziś wykonywane ręcznie.

Dopiero na tej podstawie można zdecydować, jak powinien wyglądać system. W przypadku NSF Core możemy skonfigurować przebieg zlecenia tak, żeby łączył klientów, projekty, zadania, dokumenty, pracowników, koszty i raportowanie w jednym miejscu.

Nie chodzi o to, żeby firma zaczęła pracować tak, jak wymaga program. To system powinien możliwie dobrze wspierać sposób, w jaki firma realizuje swoją pracę.

Najczęstsze pytania

Czym różni się system do zarządzania zleceniami od CRM?

CRM koncentruje się przede wszystkim na klientach, kontaktach i sprzedaży. System do zarządzania zleceniami obejmuje też to, co dzieje się po sprzedaży: realizację, zadania, dokumenty, terminy, koszty i zamknięcie zlecenia. W praktyce oba obszary mogą być częścią jednego rozwiązania.

Czy mała firma potrzebuje systemu do zarządzania zleceniami?

Nie zawsze. Jeśli kilka osób bez problemu kontroluje wszystkie realizacje, prostsze narzędzia mogą wystarczyć. Potrzeba systemu rośnie razem z liczbą zleceń, pracowników, etapów i informacji, które trzeba między nimi przekazywać.

Czy system może obsługiwać różne rodzaje zleceń?

Tak, jeśli jest odpowiednio elastyczny. Różne typy realizacji mogą mieć inne etapy, dokumenty, osoby odpowiedzialne i reguły.

Czy system powinien zawierać CRM, zadania i dokumenty?

Nie zawsze muszą to być osobne „moduły”, ale informacje te powinny być ze sobą powiązane. Z perspektywy użytkownika najważniejsze jest, żeby cały kontekst zlecenia był łatwo dostępny.

Czy można połączyć system do zleceń z księgowością lub magazynem?

Tak. Zakres integracji zależy od używanych systemów i procesu firmy. Warto integrować przede wszystkim te miejsca, w których dziś dane są przepisywane ręcznie.

Jak długo trwa wdrożenie systemu do zarządzania zleceniami?

Zależy od zakresu procesu, liczby użytkowników, migracji danych i wymaganych integracji. Często bezpieczniej jest uruchomić pierwszy wartościowy zakres, a później rozwijać kolejne etapy.

Powiązane artykuły